Kiszenie kapusty, czyli jak odwołałam polskie Święta.

krowa
Nucę sobie polskie kolędy i od razu robi mi się chłodniej. Jak powszechnie wiadomo (prawda to, czy nie), Jezuska na tym świecie przywitały śniegi i mrozy. Wszyscy mamy wizję malutkiego dzieciątka, które leży na sianku przykryte zgrzebnymi łachami i gdyby nie opieka Maryi, Józefa i ciepło emanujące od pasterzy i kilku owieczek, to by biedak zamarzł tej samej nocy i nigdy byśmy nie jedli pierogów, nie popijali ich barszczem i musielibyśmy się szykować na kolejny szabas. Święta Bożego Narodzenia kojarzą się z zimnem, grubymi futrami, czapami i rękawicami.

Tymczasem w Argentynie, gdy wspominam Boże Narodzenie, ludziom robi się gorąco. Temperatura około 35 stopni. Piękne, słoneczne, gorące lato. Sezon urlopowy w pełni – w Argentynie wakacje trwają od połowy grudnia do końca lutego.

Wyobraźcie sobie Boże Narodzenie w środku lipca…

Tydzień temu weszłam do dużego centrum handlowego. Nigdzie nie było słychać „Let it snow” ale za to była pięknie przystrojona choinka. Oczywiście sztuczna, bo w Argentynie łatwiej o palmy i kaktusy niż o sosny i świerki. I jeśli mówię palmy i kaktusy to mam na myśli formy duże a nie znane nam formy lilipucio – doniczkowe.

Widok choinki wywołał u mnie chęć urządzenia tradycyjnych Świąt. Odezwało się polskie sumienie, które nie pozwala mi jeść w Boże Narodzenie zamiast chleba bagietki, zamiast pierogów empanad (lokalne pieczone pierogi), a zamiast ryby…Boże uchowaj…grillowanego mięsa.

Argentyna to nie Anglia, gdzie w każdej miejscowości powyżej 50 tysięcy mieszkańców jest sklep polski (prowadzony przez Hindusa). Jedyne polskie produkty jakie miałam okazję spotkać to wódka (oczywiście!) i malowidła Inglota (tak, jest tu mały sklepik Inglota. Jak go zobaczyłam to poczułam się jak w polskiej ambasadzie).

Nie zniechęcając się zrobiłam listę potraw/rzeczy, które wydawały mi się niezbędne do odczynienia polskiej Wigilii. Spojrzałam na listę i z przykrością stwierdziłam niedostępność następujących niezbędników:

kapusta kiszona
susz z owoców
grzyby suszone
śmietana
grzybki w occie
ogórki w occie
polski chleb
opłatek
śnieg
mróz
Sami swoi/Nie ma mocnych
polskie kolędy

Śnieg i mróz wykluczyłam z przyczyn oczywistych od razu. W Polsce też nie zawsze mrozi i pięknie sypie białym śniegiem w Wigilię – pomyślałam. Zamknie się żaluzje, podkręci klimatyzację i będzie dobrze.

Dzięki Internetowi nie musiałam się martwić o filmy i kolędy. Z YouTube’em poczuję się jakbym oglądała Świąteczną Jedynkę!

Skupiłam się zatem na kapuście kiszonej – pierwsza na liście, królowa stołu Wigilijnego. Bez niej nie ma bigosu postnego (i żadnego innego), pierogów i uszek. Słowem, bez kiszonej kapusty nie ma Wigilii.

Kapusta kiszona w Argentynie nie występuje. Przyszedł mi do głowy szalony pomysł – ukiszę kapustę własnoręcznie. W końcu nasze babki same kisiły kapustę, ubijały masło, robiły kefiry, dżemy i kompoty. Przecież to niemożliwe żeby nie móc zrobić samemu kapusty kiszonej…Anglicy myślą, że jabłka rosną w Tesco…no ale przecież ja polski człowiek jestem…

Przepisu nie znałam. Z pomocą przyszedł mi jak zawsze YouTube. Wszystko wyglądało dziecinnie prosto. I było. Poszatkować kapustę, wkroić marchewkę, zasypać solą. No takie rzeczy to chyba nawet ja potrafię… Problem polegał tylko na tym, że kapustę kisi się w temperaturze 15-20 stopni.

W desperacji szukałam miejsca, które spełniałoby ten warunek. W piwnicy temperatura zdecydowanie powyżej 20. W domu, jeśli obniżyć temperaturę do poniżej 20, choroba murowana. Mogłam jeszcze iść do parku zakopać kapustę w ziemi ale nie sądzę, że byłoby to dobrze przyjęte przez lokalną policję.

Zamiast zakopania kapusty w ziemi, zakopałam polskie sumienie i marzenie o polskich Świętach. Nie ma kapusty, nie ma Świąt! Zresztą nawet Mikołaj też tu nie przyjedzie. Nie ma warunków dla sań i reniferów. Może i dobry chłopak (w końcu Święty!) ale nie sądzę żeby wybrał się tutaj w tej swojej czerwonej kapocie, ocieplanych kozaczkach i brodzie do pasa.

W Wigilię pójdę do parku, wezmę ze sobą koc, mate, kupię facturas (lokalne słodkości) i powyleguję się na słońcu.

A Wy cieszcie się kapustą!

Życzę Wesołych Świąt!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Moje Buenos Aires i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s