Podryw w spożywczaku. Argentyna i Polska – Porównanie.

Argentina_tomato_AP

– Skąd jesteś?
– Jak masz na imię?
– Jesteś mężatką?

Te trzy pytania słyszę niemal codziennie. Zawsze w tej samej kolejności.
Pytanie pierwsze zadane jest celem wstępnego zagajenia i dania odpowiedniego tła społeczno-kulturowego dla mojej osoby.
Pytanie drugie pozwala na późniejsze wykorzystanie w celu nawołania i utrzymania bliższych relacji.
Pytanie trzecie…hm…pytanie trzecie zadane jest (jak mi się wydaje) po to, by wiedzieć, czy i jak ze mną dalej rozmawiać.

Wyobraźcie sobie tę samą sytuację w Polsce. Wchodzi kobieta o latynoskich rysach do spożywczaka na rogu a Czarek (nasz sprzedawca), widząc egzotyczne rysy, zadaje dokładnie te same pytania:
Skąd jesteś?
Jak masz na imię?
Jesteś mężatką?

No nie… takie rzeczy by Czarkowi przez myśl nie przyszły.
Czarek wie, że jest w robocie i nie powinno go obchodzić nic, co ma związek z klientem, nawet gdy ten okazuje się być egzotyczną kobietą z dalekich kontynentów.

Problem Czarka polega na tym, że tak bardzo, jak bardzo nie powinno go obchodzić nic co ma związek z klientem, tak bardzo go to jednak obchodzi i chętnie by się dowiedział, skąd dziewczę jest, jak ma na imię i czy ma jakiegoś męża.

Ale Czarek nie śmie…Nie zagai…W głowie Czarka odbywa się szybka kalkulacja, która płodzi następującą myśl:
A co, jeśli nie gada po polsku? Czarek przerażony sytuacją zamiast „Skąd jesteś?” pyta (oczywiście bez uśmiechu mogącego zdradzić jakąkolwiek życzliwość względem dziewczyny):

– Co podać?

Dziewczyna patrząc raz w słownik, raz na Czarka, z ewidentnym akcentem mówi:
– jeden mąka, jeden mleko, jeden bułka.

Czarek zadowolony z właściwej wstępnej kalkulacji i z faktu, że nie zrobił z siebie durnia zagadując, zamiast „jak masz na imię?” pyta:

– Coś jeszcze?

– Nic. – odpowiada dziewczyna uśmiechając się szczerze.
Śnieżnobiały uśmiech powala Czarka..i to, że dziewczę ma piękne czarne, długie włosy… i że ma duże, kasztanowe oczy… i że ma tak pięknie opaloną skórę…
Czarek odurzony pięknem dziewczyny pyta:

– Reklamówka?

Zdjęcie: The New Indian Express

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Moje Buenos Aires i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Podryw w spożywczaku. Argentyna i Polska – Porównanie.

  1. Fisia pisze:

    Przed natura nie uciekniesz, zjetlegowana czytam twojego bloga o 6 rano. Ubawila mnie reklamowka.

  2. W Turcji jest absolutnie tak jak w Argentynie… z tego co pomietam tak jak w Polsce to jest tylko jeszcze na Ukrainie, w Rosji, te okolice.

    • Kijkowna pisze:

      W Zachodniej Europie też tak jest. Nie sądzę żeby jakiemuś Holendrowi czy innemu Anglikowi przyszło do głowy zapytać, czy masz męża. Jedyna różnica to chyba w uśmiechu. Nasi chłopcy nawet uśmiechem często gęsto nie uraczą…

  3. Pingback: Koniec języka za przewodnika, czyli poruszanie się komunikacją miejską po Buenos Aires. | Magdalena's Party

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s