Z serii ‘Mama pisze’…Argentyńska MATE po polsku.

Dostałam od Madzi prezenty prosto z Argentyny – herbatę, dziwne pękate naczynko oraz metalowy patyczek z dziurką i z drobniutkim siteczkiem na końcu.

No take cuś z takem czemś – jak mawiają.

Madzia obdarowała mnie prezentem ale nie powiedziała, jak należy to siano parzyć i pić.
A ja od razu wiedziałam, że to nie Lipton, czy nasza Malinowa i że będzie z tym problem.

Na jednym ze spotkań chciałam ugościć swoich przyjaciół egzotyczną MATE. Nie wiedziałam jak się ją przygotowuje, wiec zaparzyłam jak naszą herbatkę – tak zwyczajnie, po biurowemu, jak to się parzyło Oolong, czy Madras. Zamieszałam metalowym patyczkiem i podałam.

Moi goście popróbowali i po ich minach widziałam od razu, że egzotyczna mate im nie smakuje. Spróbowałam i uznałam, że mają rację.

Mate jest gorzka jak piołun..

A sam rytuał?
Chociaż Madzia mówiła, że wspólne picie mate z jednego naczynka zbliża, to muszę przyznać, że sama tego nie zauważyłam…Być może z moimi przyjaciółmi zbliżyliśmy się dawno i innymi sposobami.

No cóż…co kraj, to obyczaj.

U nas zamiast celebrować przekazywanie z ust do ust bombilii, przekazujemy butelkę śpiewając ”Jak żeś wypił, to se nalej i butelkę podaj dalej”.

PS. O mate pisałam tutaj

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Tymczasem Mama... i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Z serii ‘Mama pisze’…Argentyńska MATE po polsku.

  1. Asiula pisze:

    cała Krysia 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s