Ukamienowanie Gloriety i inne historie z serii „kradzieże i rabunki w Buenos Aires’.

la glorieta
(La Glorieta. Buenos Aires. Argentyna)

La Glorieta to moje ulubione milonga w Buenos Aires.
To miejsce wyjątkowe, bardzo autentyczne. Nie ma tu nic z show, które serwuje się turystom. Spotykają się tu 20-latkowie i 80-latkowie. Wszyscy tańczą wspólnie tango.

Park, pełen egzotycznej roślinności, a w środku parku, na niewielkim podniesieniu Ona – La Glorieta – milonga na wolnym powietrzu, weekendowe miejsce spotkań lokalnych tancerzy tango. La Glorieta ma kształt okrągłej pergoli. Jednocześnie może tu tańczyć nawet 200 osób.

I tak właśnie było dwa tygodnie temu.
Jak co niedzielę od 12 lat, do Gloriety przyszli milongros. Glorieta była wypełniona po brzegi parami skupionymi na tańcu.

Około godziny 10 wieczorem grupa agresywnych złodziei otoczyła pergolę i zaczęła rzucać w tańczących kamieniami. Doszło do paniki. Ludzie zaczęli uciekać. Złodzieje wtargnęli na parkiet i ukradli torby odwieszone na czas tańca.

Opowiedziałam tę historię koledze, który Glorietę odwiedza niemal co niedzielę.

– Wcale mnie to nie dziwi – powiedział. Miesiąc temu przyszła do Gloriety na zajęcia* jedna dziewczyna. Jej koleżanka czekała na nią na ławce przed Glorietą. Grupa chłopaków podeszła do niej, przystawili jej pistolet do głowy i okradli. Nic jej się nie stało ale strachu się najadła.

Kradzieże i rabunki w Buenos Aires są zjawiskiem dość częstym. Złodzieje mają różne techniki. Najmniej przyjemną jest oczywiście wspomniane zastraszenie bronią…ale są też inne, mniej drastyczne i dużo częściej spotykane.

Oto kilka z nich:

– Technika na farbę – ofiarę oblewa się płynem (najlepiej farbą). Korzystając z faktu skupienia ofiary na czyszczeniu ubrania, pozbawia się jej zawartości torebki lub całej torebki. Technika dość skuteczna ale ma dwa duże minusy: po pierwsze, wymaga pracy w duecie – jeden oblewa, drugi kradnie; a po drugie, jest techniką dość sceniczną i powoduje szum i zgromadzenia.
Ocena ogólna: technika mało popularna ale bardzo medialna.

– Technika na skoczka – ofiarę znajduje się w autobusie, który stoi w korku. Ofiara musi siedzieć przy otwartym oknie i mieć torebkę położoną na kolanach. Widząc niespodziewającą się ataku ofiarę (w końcu siedzi wygodnie w autobusie), podskakuje się na wysokość okna, wyszarpuje się jednym ruchem torebkę i ucieka.
Ocena ogólna: technika bardzo skuteczna i ostatnio bardzo modna. Minus techniki – wymaga sporej sprawności fizycznej.

– Technika na wyrywacza – ta technika ma zastosowanie w przypadku korzystania przez ofiarę z telefonu komórkowego w celu słuchania muzyki. Ofiara stoi na przystanku lub w kolejce ze słuchawkami na/w uszach. Podchodzi się powoli do ofiary a następnie wyrywa telefon z dłoni i ucieka. Tak właśnie swojego telefonu została pozbawiona Susie, którą przedstawiłam Wam w innym poście.
Ocena ogólna: technika mało wyszukana. Oprócz umiejętności szybkiego biegania nie wymaga dodatkowych kwalifikacji. Technika śmierdzi amatorszczyzną

– Technika na cichacza – to technika klasyczna. Polega na wyciągnięciu z torby/plecaka/kieszeni wartościowego przedmiotu w taki sposób, by ofiara jeszcze długo po fakcie nie miała pojęcia, że ją okradziono. Najlepiej sprawdza się w zatłoczonych miejscach.
Ocena ogólna: to technika zimnej krwi i umiejętności zachowania pokerowej twarzy. Technika popularna ale mało medialna, wymaga nie lada umiejętności manualnych.

Wczoraj około godziny 20, na dość zatłoczonej ulicy Corrientes – jednej z głównych ulic miasta, próbowano na mnie zastosować technikę ‘na cichacza’. Szłam z plecakiem założonym po europejsku – na plecach (w Ameryce Południowej częstym jest noszenie plecaka z przodu). W pewnym momencie poczułam jak ktoś próbuje otworzyć mój plecak. Odwróciłam się i zobaczyłam kobietę, lat około 50. Popatrzyłam na nią i spytałam
– ‘Co robisz?’.
Bez odpowiedzi poszła dalej. Mężczyzna, który stał za nią, podszedł trzy kroki do mnie i pyta:
– Co się stało?
– Próbowała mnie okraść! – odpowiedziałam oburzona.
– To nie prawda…W trym kraju nie kradną ludzie. W tym kraju kradnie rząd i policja. – odpowiedział i odszedł.

*przed milonga w Gloriecie odbywa się nauka tańca.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii BA -uwagi praktyczne, Moje Buenos Aires i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Ukamienowanie Gloriety i inne historie z serii „kradzieże i rabunki w Buenos Aires’.

  1. Asiula pisze:

    no ja mogłaś nosić plecak po europejsku….. nawet w Europie na cichacza jest dość znaną metodą, szczególnie w komunikacji miejskiej, a na skoczka z kolei bije rekordy popularności w Afryce 🙂 Na wyrywacza zawsze sie obawiałam, choć chyba najwięcej od nas ZUS wyrywa…..
    🙂

  2. Zgadzam sie z ocena ‚na wyrywacza’.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s