Buenos Aires. Smartphonem z biedy…

afiche
Tłumaczenie:
Znalazłeś się na ulicy?
Możemy Ci pomóc
Zeskanuj swoim smartphonem kod z plakatu i sprawdź, gdzie możesz się schronić.

Ona:
Ciężko powiedzieć ile miała lat. Może 16 a może 40. Rysy twarzy miała nastolatki, ale skórę osoby znacznie starszej. Włosy czarne, długie, roztrzepane. Nie miała połowy przednich zębów. Ubrana była w łachy, siedziała na brudnym materacu, pod arkadami, w pobliżu ekskluzywnych sklepów w centrum Buenos Aires. Na tym właśnie materacu, schroniona przed deszczem i upałem, urządziła sobie kawałek świata. Trzyma na nim wszystko co ma. Jakiś koc, jakieś ubrania w reklamówce, jakiś chleb i mate. Takich jak Ona jest w Argentynie bardzo dużo.

Przed nią, na materacu, leżał nagusieńki chłopczyk. Malutki. Na moje oko 4-miesięczny. Ona uśmiechając się do niego, myła go szmatą, którą najpierw moczyła wodą z butelki. Nasza „Ona” była Mamą i to nie było jej jedyne dziecko. Obok niej na materacu siedziało drugie dziecko – może dwuletnie, może młodsze. W brudnych ubrankach, bez bucików, z czarnymi od biegania po ulicy stópkami. Bawiło się dużym kartonem.

Nie widać w niej było ani szaleństwa, ani agresji, tak typowych dla ludzi bezdomnych. Widać matczyną czułość. Patrzyłam na nią i czułam tę swoistą więź, która rodzi się między ludźmi w obliczu dzieci. Popatrzyłam na nią nie jak na bezdomną ale jak na mamę dwójki bobasów. Poczułam, że jesteśmy takie same – pełne kobiecej czułości i miłości.

Zauważyła, że na nią patrzę i powiedziała ‚una moneda por favor’.

Wspólnota, więź, jednogatunkowość…
O czym ja mówię?
Czy ja w ogóle jestem w stanie ją zrozumieć?
Ona śpi na ulicy, kiedy ja się boję wyjść z domu wieczorami. Ona je okruch starego chleba, kiedy ja jem w elegancko urządzonych restauracjach. Ja mam rodzinę, przyjaciół, którzy nie zostawią mnie w potrzebie, Ona samotnie musi liczyć na łaskę obcych. Ona ma dzieci, które musi wyżywić, ja wciąż wolna od takich zmartwień. Jej problemem jest jak przeżyć noc, jak nie zamoczyć materaca, za co zjeść. Mój problem to jechać na rejs do Brazylii, czy może raczej odwiedzić przyjaciółkę w Turcji. Ja z wykształceniem, z językami, z doświadczeniem…Ona z niczym.

Dobrze, że widzę w człowieku człowieka ale zrozumieć jej sytuację mogę tak, jak zrozumieli ją urzędnicy z argentyńskiego rządu, którzy rozwiesili plakaty po całym Buenos Aires mówiące:
Znalazłeś się na ulicy?
Możemy Ci pomóc
Zeskanuj swoim smartphonem kod z plakatu i sprawdź, gdzie możesz się schronić.

*proszę o pieniądze..

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Argentyna, Moje Buenos Aires, Przemyślenia ogólne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Buenos Aires. Smartphonem z biedy…

  1. Karina pisze:

    Smartphonem….. Kurcze, az tak nie znac swojej grupy docelowej to totalna porazka… Az trudno w to uwierzyc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s