Rozmowy ciała z mózgiem

Muszę przyznać, że jestem wielkim fanem pracy fizycznej. Uważam, że każdy pracujący mózgiem powinien od czasu do czasu ten mózg wyłączyć, wziąć łopatę, pędzel, kosiarkę, czy inną szmatę i się porządnie zmęczyć.

Taka prostota.
Wstajesz, męczysz się, padasz, śpisz jak dziecko. Ciało poruszało się, dotleniło. Krew płynie. Zdrowy rumieniec na twarzy. Mózg śpi sobie, reagując tylko na podstawowe bodźce: Gorąco…Zimno…Blisko…Daleko…Czerwone…Białe..Duże…Małe…
Mózg nie tworzy planów, nie myśli do przodu, nie chce niczego zmieniać. Mózg jest na urlopie i w nosie ma ulepszanie świata. Wybija godzina i fajrant. Nie trzeba układać w głowie jak będzie wyglądał jutrzejszy dzień, co zrobisz najpierw, co potem, jak podejść do tego, czy tamtego tematu, z kim zagadać o tym, czy o tamtym. Nie…Koniec pracy, koniec myślenia o pracy*

Co innego praca umysłowa…

Godzina 22.
Ciało chce spać ale mózg mówi: co Ty stary, ja dopiero się budzę!
– Zrobimy to, zrobimy tamto! To jest ciekawe, tamto jest ciekawe! – myśli mózg. Lepiej zacznę to wszystko zapisywać i odpala komputer.
– Daj pospać! – błaga ciało mózg. Boli mnie wszystko, w głowie mi dudni, oczy mi wypływają, kark mam sztywny. Muszę to wszystko powyłączać chociaż na kilka godzin.
– Przynudzasz ciało – mówi mózg. Mówię Ci, Word to za mało…policzmy to w Excelu, zróbmy prezentację. O! Wstawmy jakieś statystyki! Internet! Statystyki! Poczytajmy! Ale się rozbudziłem!

Godzina 2 w nocy.
– Mózg! Do cholery! – ciało nie wytrzymuje. Wyłącz ten komputer w tej chwili. Wyłącz światło. Całe się trzęsę od tych Twoich nocnych szaleństw. Jeśli tak dalej pójdzie to włączę status „przemęczenie”, „wypalenie” albo „depresja”!
– OK ciało – mózg niezadowolony wyłącza komputer. Niech ci będzie. Odpocznij trochę. Ja tu cicho posiedzę.

Godzina 4 w nocy.
– Aaaaaaaaaa!!!!!!!!! – mózg wyrywa krzykiem ciało ze snu.
– Co się stało?! – pyta przerażone ciało!
– Prezentacja!!! Jutro!!! Przyjeżdżają!!!! W co ja się ubiorę!!!! Samochód brudny!!!! Muszę odpisać!!!! Muszę zapłacić rachunki!!!! Muszę!!!! Co z moją przyszłością!!!! Emerytura!!! – krzyczy przerażony mózg.
– Jezu mózg, uspokój się! Myślałem, że coś się stało! Budzisz mnie w środku nocy, jakby jakaś wojna wybuchła albo dziki zwierz nas zaatakował! Wyluzuj!
– Ciało proszę cię, wstań i zanotuj wszystko co muszę zrobić jutro. Nie dam rady bez tego zasnąć – błaga mózg.
– OK. Nie pamiętasz gdzie położyliśmy długopis? – pyta ciało.
– Musisz wstać i iść do torebki! Poszukaj w torebce! Tam gdzieś jest, tylko nie wiem czy pisze! Jezu, co ja zrobię? – odpowiada rozdygotany mózg.

7 rano
Mózg, wstawaj! – mówi ciało.
Mózg nie słyszy. Mózg śpi.
Mózg coś tam kiedyś zarządził, wstawił ciału w zakres obowiązków, że rano ma wstać, wziąć prysznic, umyć zęby, ubrać się i wyjść do pracy. Ciało zapamiętało i robi wszystko automatycznie. Ciało nie jest jednak zadowolone. Chce spać. Bardzo chce spać.

Wstawaj mózg – mówi ciało. W pracy jesteś!
Daj mi spokój ciało! Do późna myślałem! – odpowiada mózg ziewając.
Twoja lista ze sprawami na dzisiaj, pamiętasz? – pyta ciało.
Potem się tym zajmę, teraz muszę pospać – odpowiada mózg.

Ludzie patrzą, obowiązki wzywają, terminy uciekają. Umęczone i zdesperowane ciało aplikuje:
Pierwsza kawa…
Druga kawa…
Trzecia kawa…

Pracuję fizycznie 2 tydzień.
Wczoraj miałam dzień wolny.
Na dworze było piękne lato. Ciepło, słonecznie, zielono. Już miałam iść na spacer, kiedy nagle usłyszałam szept mózgu:
– Włącz mnie proszę na chwilę. Nie zajmę długo, obiecuję.

Mózg, masz godzinę! – powiedziałam stając w obronie ciała.
Mózg uradował się bardzo i wziął się do pracy. Nie poproszony o to, w godzinę stworzył tabelkę z planem marketingowym dla pubu na wakacje. Korciło go żeby włączyć PowerPointa ale czas mu minął…

*Na początku nie wiedziałam jak się w tym odnaleźć.
Jeszcze nie jestem zmęczona – mówiłam. Może jeszcze coś zrobię?
I nie że chciałam pracować dłużej żeby zarobić więcej. Nawet mi to przez głowę nie przeszło. Chciałam pracować, bo nie byłam zmęczona.
Jestem przyzwyczajona, że zarabia się tyle samo niezależnie od tego, ile godzin się przepracowało. Trzeba siedzieć dłużej o 3-4 godzinki, to się siedzi. Trzeba popracować w sobotę, czy niedzielę, to się pracuje. Trzeba coś przygotować na jutro rano? To się pracuje w nocy.
Jak każdemu przyzwyczajonemu do systemu, nie przyszło mi do głowy żeby narzekać. Jak każdemu przyzwyczajonemu do systemu nie przyszło mi do głowy żeby poprosić o dzień wolnego, bo pracowałam dłużej kilka dni pod rząd. Nie…Tak zwany „elastyczny czas pracy” nie oznacza, że możemy pracować jednego dnia 10 i z tego tytułu drugiego dnia możemy pracować godzin 6. Elastyczny czas pracy oznacza, że pracujemy minimum 8 godzin dziennie i dostajemy za to ustaloną miesięcznie pensję.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii 10 tygodni w The Bell (2015), Przemyślenia ogólne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Rozmowy ciała z mózgiem

  1. Pingback: Pub – serce wsi. | Magdalena's Party

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s